2026NOTES / LOOKINGLONDON


JULIO LE PARC — exhibition view, Tate Modern, London, 2026




JULIO LE PARC — exhibition view, Tate Modern, London, 2026
JULIO LE PARC — kinetic work, Tate Modern, London, 2026
JULIO LE PARC — light installation, Tate Modern, London, 2026
JULIO LE PARC — Tate Modern, London, 2026
JULIO LE PARC — light installation, Tate Modern, London, 2026
MARCIN KOCH - RELACJE ŚWIATŁA / RELATIONS OF LIGHT — digital composition, 2026

KEEPING
THE DOORS
OPEN

NOTES FROM LONDON / 2026


EN - POLSKA WERSJA PONIŻEJ ↓


At Tate Modern, some exhibitions announce themselves long before you enter: major names, posters, queues, expectations already in place. Julio Le Parc felt almost like the opposite. Located high up in the building and slightly removed from the main flow of the museum, the exhibition initially seemed rather understated. I went in without any particular expectations and came out feeling that I had seen one of the most intense exhibitions I had encountered in a long time.

What struck me most was the light. Not light as a way of illuminating an object, but light as material. It reflected, moved, cut across the space, disappeared and returned. A work did not end at the limits of its physical form. It extended onto walls and floors, into neighbouring objects and, eventually, onto the viewer.

Movement changed the experience even further. Some works seemed to exist fully only in time: an image appeared, broke apart and formed again. In others, the viewer activated a mechanism, altered a configuration or became part of an optical situation. The boundary between looking and participating began to dissolve.

I was also struck by the range of forms. Light installations, kinetic objects, games, optical experiments and paintings built around intense colour did not feel like unrelated demonstrations of different skills. What connected them was a way of thinking: an investigation into the relationships between image, movement, space and perception.

That stayed with me.

Over the past months I have been moving between different techniques, and I sometimes wonder whether I should already be narrowing the field — choosing a medium, a visual language, a particular way of working. Le Parc’s exhibition did not answer that question. If anything, it made it more complicated.

Perhaps coherence does not necessarily mean repeating the same form. Perhaps it can exist at a deeper level — in the questions we keep returning to, even when the means we use to approach them change.

Looking again at my own Relations of Light after the exhibition, I did not suddenly see a formal resemblance to Le Parc. What I recognised instead was something I had not previously been able to name very clearly: an interest in light not simply as something that makes an image visible, but as something capable of constructing space and relationships in its own right.

For now, I would rather keep a few doors open. Not in order to move endlessly from one room to another, but to see which ones I begin to return to.


PL
W Tate Modern łatwo trafić na wystawy, które funkcjonują jak wydarzenia same w sobie. Wielkie nazwiska, plakaty, kolejki, oczekiwanie zbudowane jeszcze przed wejściem. Wystawa Julio Le Parc była dla mnie czymś przeciwnym. Znajduje się wysoko, trochę poza głównym ruchem muzeum, i z zewnątrz wydaje się niepozorna. Wszedłem bez szczególnych oczekiwań. Wyszedłem z poczuciem, że zobaczyłem jedną z najbardziej intensywnych wystaw od dawna.

Najsilniejsze było dla mnie światło. Nie jako sposób oświetlenia obiektu, ale jako materiał. Odbijało się, przemieszczało, przecinało przestrzeń, znikało i wracało. Praca nie kończyła się na swoim fizycznym kształcie. Wychodziła poza niego i obejmowała ściany, podłogę, inne obiekty, a w końcu również mnie.

Ruch zmieniał wszystko jeszcze bardziej. Niektóre prace istnieją właściwie tylko w czasie — obraz pojawia się, rozpada i powstaje ponownie. W innych to widz uruchamia mechanizm, zmienia układ albo staje się częścią optycznej sytuacji. Granica pomiędzy patrzeniem a uczestnictwem zaczyna się zacierać.

Zaskoczyła mnie też różnorodność. Instalacje świetlne, obiekty kinetyczne, gry, eksperymenty optyczne i obrazy operujące intensywnym kolorem nie wyglądały jak próba udowodnienia, że artysta potrafi robić wszystko. Łączył je sposób myślenia: badanie relacji pomiędzy obrazem, ruchem, przestrzenią i percepcją. Tate pokazuje tę rozpiętość bardzo wyraźnie — od interaktywnych instalacji i rzeźb kinetycznych po prace malarskie wykorzystujące kolor i dynamiczne efekty wizualne. 

I właśnie to zostało ze mną najmocniej. Od kilku miesięcy próbuję różnych technik i czasami zastanawiam się, czy nie powinienem już zacząć zawężać pola — wybrać medium, język, sposób pracy. Wystawa Le Parc nie dała mi odpowiedzi. Raczej jeszcze bardziej skomplikowała pytanie.

Może spójność nie musi oznaczać powtarzania tej samej formy. Może może istnieć głębiej — w pytaniach, do których wracamy, nawet jeśli za każdym razem używamy innych środków.

Patrząc po wystawie na własne Relacje światła, nie zobaczyłem nagle podobieństwa do Le Parc. Zobaczyłem raczej coś, czego wcześniej nie potrafiłem nazwać: zainteresowanie światłem nie tylko jako tym, co pozwala zobaczyć obraz, ale jako czymś, co samo może budować przestrzeń i relacje.

Na razie więc wolę pozostawić kilka drzwi otwartych. Nie po to, żeby bez końca zaglądać do kolejnych pomieszczeń, ale żeby zobaczyć, do których z nich zaczynam wracać.


INSTAGRAM                                            PRIVACYC 2026 MARCIN KOCH